poniedziałek, 8 sierpnia 2016

ULUBIEŃCY LIPCA: MAYBELLINE, KOBO, WIBO, ESSENCE, RIVAL DE LOOP, ISANA.

Mamy już początek sierpnia, więc tradycyjnie przyszedł czas na podsumowanie lipca i jego ulubieńców. Opowiem Wam o kilku naprawdę fajnych kosmetykach, które w ostatnim czasie towarzyszą mi najczęściej. Nie przedłużając - zapraszam dalej.




Będąc ostatnio w Polsce wstąpiłam do Drogerii Natura i skorzystałam z promocji -49% na wszystkie kosmetyki do makijażu. W moje łapki trafiły dwa produkty, które bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły, dlatego bardzo szybko wskoczyły na listę moich ulubieńców minionego miesiąca. Pierwszym z nich jest podkład Maybelline SuperStay 24h. Muszę pochwalić go przede wszystkim za trwałość. Po prostu świetna. Kosmetyk jest nie do zdarcia. Nie znika z mojej twarzy mimo ekstremalnych temperatur typowych dla lata. Naprawdę bardzo dobrze radzi sobie w wyższych temperaturach i nie spływa z potem. Co dla mnie jest ogromną zaletą. Odnoszę wręcz wrażenie, że nie pozwala przebić się wilgoci na zewnątrz. Na koniec dnia podkład wciąż jest na twarzy w stanie prawie identycznym jak rano. Ma bardzo fajne krycie, ładnie wyrównuje koloryt skóry bez efektu maski, nie przesusza jej oraz nie podkreśla suchych skórek. Nie zapycha także porów ani nie powoduje wysypu krostek. Ma ładne, matowe wykończenie. Makijaż na nim wykonany trzyma się bardzo dobrze - róż, rozświetlacz i bronzer pozostają na swoim miejscu. To jeden z lepszych podkładów jakie miałam okazję stosować. Jak mi się skończy to będę go wypatrywać na promocjach, bo warto go mieć w swojej kosmetyczce. A już szczególnie latem. 😉




Drugim produktem zakupionych podczas promocji w Naturze jest ten oto puder do konturowania twarzy marki Kobo. A dokładniej Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder. Bronzer ten kupiłam pod wpływem YouTube'a i wielu blogów kosmetycznych. Muszę przyznać, że nie zawiodłam się. Jest to jednocześnie mój pierwszy produkt Kobo i mam nadzieję, że nie ostatni (mieszkając w Niemczech nie mam na co dzień dostępu do tej marki). Posiadam kolor najjaśniejszy 308 Sahara Sand. Ma on bardzo naturalny kolor, chłodny, bez drobinek. W mojej ocenie jest delikatnie napigmentowany, co jest akurat zaletą jeśli chodzi o bronzery, ponieważ nie sposób zrobić sobie nim krzywdy. Łatwo się rozciera, długo utrzymuje i prezentuje się na twarzy naprawdę elegancko. Efekt można budować, nie sposób zrobić sobie nim plam. Jedynymi minusami, jakie w nim dostrzegam są jego pylenie i mało solidne opakowanie, z którego prędzej niż później zetrą się napisy. Polecam zdecydowanie dla osób szukających chłodnych tonacji i nie wprawicowych jeszcze w sztuce konturowania. Dla mnie super. Z miłą chęcią przetestowałabym jeszcze ciemniejszą wersję bronzera. Ale to może kiedyś.




Moim faworytem spośród kolorowych kosmetyków do ust stała się w ostatnim czasie płynna pomadka z Wibo Million Dollar Lips o Nr 1. Używam jej namiętnie i naprzemiennie z tą samą pomadką, ale o innym kolorze (nr 2). Wspominałam już o tym produkcie w poprzednich ulubieńcach TUTAJ klik, więc nie będę się powtarzać. Napiszę tylko, że ta matowa pomadka to dla mnie ogromny komfort latem, ponieważ nie spływa pod wpływem wysokich temperatur, można się spokojnie napić i zjeść bez obaw o zepsucie makijażu ust, czy nieestetyczne jej zjedzenie. Co tu dużo mówić - jest po prostu świetna! Bardzo trwała i w mega przystępnej cenie.




W tym miesiącu brwi podkreślałam za pomocą kredek do stylizacji brwi od Essence - Eyebrow Designer. Mam ich trzy odcienie, ale tylko dwóch używam w tym celu. Czarną dostałam w prezencie, a że jestem blondynką, to niestety musiałam znaleźć dla niej inne zastosowanie i sprawdza się jedynie w roli kredki do oczu. Przeważnie używam 04 blonde, ale od czasu do czasu, kiedy mam ochotę na mocniejsze podkreślenie, moje kroki kieruję ku numerkowi 02 brown. Kredki są bardzo przyjemne w użyciu. Mają miękką, woskową konsystencję, przez co wygodnie się nimi zaznacza linię brwi i je wypełnia. Nie ma w tym żadnych trudności, a intensywność koloru można stopniować. Kredka utrzymuje się na swoim miejscu cały dzień. Ma przyjazną dla portfela cenę, gdyż kosztuje ok. 6-7 zł. Jedyny minus to, to że jest mało wydajna i trzeba ją często strugać. Mimo to warto się nią zainteresować. Zwłaszcza osoby początkujące powinny być z niej zadowolone.

Poniżej prezentuję swatche moich trzech kolorów tych kredek:




Lato bez pomalowanych paznokci u rąk i nóg? Nie u mnie. Ostatnio pokochałam pękające lakiery CRACKING NAILS od Rival de Loop. I bardzo ten efekt mi się podoba. Lakiery te potrzebują dosłownie kilku sekund, żeby się rozwarstwić i stworzyć na każdym paznokciu inny, unikatowy wzór. Jest to fajny i szybki sposób na uzyskanie pięknego manicure. Jeszcze w lato np. czarny lakier nałożony na neonowy lub biały kolor - dla mnie bomba! W asortymencie RdeL mamy do wyboru tylko dwa odcienie tych lakierów: złoty i czarny. A ich koszt to w granicach 1,80€.




Jeśli chodzi o pielęgnację to w tym miesiącu na wyróżnienie zasługują dwa produkty Rossmanowskiej marki Isana. Pierwszym z nich są peelingujące płatki do demakijażu. Odkryłam je przypadkiem jakoś z końcem maja. Jest to fajna alternatywa dla peelingu. W opakowaniu znajdziemy 35 dużych wacików zawierających z jednej strony maleńkie niebieskie perełki. Drobinki peelingujące są dość mocnym zdzierakiem i bardzo skutecznie zastępują normalny peeling. Efekt użycia to gładka, nieskazitelna, przyjemna w dotyku skóra, osiągnięta w kilka minut bez najmniejszego wysiłku. 😊 Można całkowicie odstawić peelingi w formie kosmetyku. Używam je zgodnie z zaleceniem 2 razy w tygodniu, nasączając płynem micelarnym.




Drugim i ostatnim już produktem wartym uwagi jest żel peelingujący pod prysznic także z Isany. Jeśli liczycie na solidne zdzieranie martwego naskórka to niestety nie z tym kosmetykiem. Powiedziałabym, że jest to raczej fajny żel z perełkami masującymi. Jego konsystencja jest biała i gęsta z drobnymi granulkami, które na pewno nie zrobią skórze krzywdy. Peeling przyjemnie masuje, jest delikatny i bardzo podoba mi się jego mleczny zapach. Przypomina on trochę tym zapachem kosmetyki Dove. Dobrze myje, przyzwoicie się pieni, jest wydajny i posiada fajne opakowanie w formie tuby zamykanej na dole. Na pewno jeszcze nie raz trafi do mojego koszyka zakupowego, bo kosztuje grosze (ok. 4 zł).

I to by było na tyle w kwestii moich lipcowych hitów. Dajcie znać, czy coś Wam wpadło w oko - a może znacie, któryś z produktów?

Buziaki 😘
Nati

---------------------------------------------------------------------------------------

Może odwiedzicie i zaobserwujecie moje Social Media? Jestem Tutaj, Tutaj i Tutaj. Zapraszam. 😉


12 komentarzy:

  1. znam puder do konturowania twarzy marki Kobo i uważam że się sprawdza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że i Tobie się sprawdza 😊 Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Warto je wypróbować na sobie. Od siebie polecam 😊 Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Mam jaśniejszy Kobo i czaję się na ciemniejszy, bo tego prawie nie widać na buzi, chociaż jestem bardzo blada:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda jest bardzo delikatny i mnie także ciekawi jak będzie wyglądał na mojej twarzy w wersji ciemniejszej. 😊 Ale jasna wersja podoba mi się i wiem, że nie zrobię sobie nią krzywdy 😉 Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Próbowałam tylko peeling z isany, do którego mam mieszane odczucia, o bronzerach z kobo dużo dobrego słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się przekonałam, że faktycznie warto w markę Kobo zainwestować. Na pewno kiedyś coś jeszcze tej firmy przetestuję, a bronzer polecam! 😊

      Usuń
  5. Puder bronzujący z KOBO też jest moim ulubieńcem. Ostatnio zastanawiałam się czy nie kupić tego podkładu i może się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem tym podkładem zachwycona. Zdeklasował dotychczasowych ulubieńców. Na lato jest idealny. Jeśli podkład wytrzymuje ponad 30-sto stopniowe upały to jest wart swojej ceny. A zawsze można poczekać na promocję 😊 Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Widzę, że nie tylko moimi ulubieńcami są kredki od essence. A tymi płatkami mnie bardzo zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płatki peelingujące są fajne. Myślę, że warto je przetestować i samemu się przekonać :-) Pozdrawiam

      Usuń

Uwaga!

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je w komentarzu na blogu pod najnowszym postem lub w komentarzu na Instagramie. Będzie nam łatwiej i przyjemniej przeprowadzić dialog.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :-)

Pozdrawiam serdecznie,
Natalia

Copyright © 2016 Fasonati by Nati Strokosz , Blogger