sobota, 13 lutego 2016

ULUBIEŃCY STYCZNIA: ESSENCE, BOULEVARD DE BEAUTÉ, CATRICE, MAC, ZOEVA, RIVAL DE LOOP.

Luty rozpoczęłam od podróży do Polski, co wiązało się z krótką przerwą od blogowania. Niemniej jednak już wróciłam i nieco spóźniona pojawiam się z wpisem dotyczącym moich ulubionych kosmetyków minionego miesiąca. Jeśli jesteście ciekawi, jakie kosmetyki tym razem przykuły moją uwagę - zapraszam do dalszej części wpisu.


W styczniu postawiłam na mocniejszy makijaż oczu. W końcu był to okres karnawału, dlatego u mnie główne skrzypce grał piękny makijaż w stylu smokey eyes z elementami fioletu i srebra. 


Idealnie sprawdziła się tutaj paletka cieni do oczu Essence All About Greys, która podobnie jak dwie inne z tej serii (wspominałam o nich TUTAJ klik) okazała się być produktem bardzo dobrej jakości. Cienie są dobrze napigmentowane i łatwo się nimi pracuje. Na moich oczach wytrzymują bez większego uszczerbku niemal cały dzień, więc jak na kosmetyk w niskim przedziale cenowym sprawdza się wyśmienicie. 


Ponadto ponownie zachwyciłam się paletą cieni od Boulevard de Beauté, Amazing Smokey Eyes, a właściwie to wchodzącym w jej skład fioletowym cieniem o nazwie Purple Haze . Ma on niesamowicie ładny, intensywny odcień. A że fiolet jest moim ulubionym kolorem to tym bardziej z ogromną przyjemnością cień był przeze mnie używany. ;-) Więcej na temat tej palety znajdziecie we wcześniejszym wpisie TUTAJ klik.


Wspaniale przy zadymionym oku sprawdził się srebrny, metaliczny cień w słoiczku Catrice należący do limitowanki Sense of Simplicity. Fantastycznie dopełnił całość makijażu sprawiając, że zyskał on efekt glamour.


Oprócz cieni dużą rolę w całym looku wampa odgrywała precyzyjna kreska na powiece. Moim niedawnym odkryciem okazał się eyeliner z Essence, czyli eyeliner w pisaku, który poleciła mi siostra oraz kredka do oczu z osławionej firmy, jaką jest MAC. Oba produkty stosowałam naprzemiennie i z obu jestem bardzo zadowolona. 


Pisak z Essence jest łatwy i wygodny w użyciu, ma intensywny czarny kolor i jest wodoodporny, przez co mamy dodatkową pewność, że tak łatwo kreska nie ulegnie destrukcji np. przy łzawiących oczach. Jest na tyle trwały, że zmyjemy go bez problemu jedynie płynem do demakijażu przeznaczonym do produktów wodoodpornych. Osobiście uważam, że to wielki plus. Eyeliner Essence pobił bezapelacyjnie mojego dotychczasowego ulubieńca - Eyeliner z Manhattanu TUTAJ klik. I w porównaniu do niego kosztuje o połowę taniej. Nie ma sensu przepłacać :-)

Drugim produktem, ale już z dość wysokiej półki cenowej jest MAC, Kohl Power Eye Pencil. Jest to mój pierwszy produkt MACa w kolekcji i na dodatek nagroda w konkursie bożonarodzeniowym organizowanym u @pięknośćdnia. Kredka do oczu muszę przyznać prezentuje się pięknie. Kolor o nazwie Mystery to, jak opisuje producent intensywna czerń z zieloną perłą. Cudny odcień, ale dla mnie dość trudny do opisania. Moim zdaniem to piękny opalizujący kolor szmaragdowej zieleni. Naprawdę przepięknie prezentuje się na oku. Za jej sprawą jestem teraz bardzo ciekawa innych produktów tej firmy kosmetycznej i mam nadzieję, że będzie mi dane w przyszłości się z nimi zapoznać w 'realu'. :-)

W styczniu zaprzyjaźniłam się z jeszcze jednym produktem Essence. A mianowicie tuszem do rzęs I <3 Extreme, Crazy Volume Mascara. Tusz zapewnia efekt pogrubionych, wydłużonych oraz intensywnie czarnych rzęs. Posiada bardzo dużą silikonową szczoteczkę, którą początkowo trudno było manewrować, ale po czasie nabrałam wprawy i nie stanowi ona już najmniejszego problemu. Tusz jednak może nieco posklejać rzęsy, jeśli jest nieumiejętnie nakładany. 



Nie mogłam zapomnieć o brwiach, które stanowią otoczkę nie tylko dla oczu, ale właściwie dla całej twarzy i z ciekawości w końcu wypróbowałam pisak do brwi od Catrice, Longlasting Brow Definer. I to był strzał w dziesiątkę! Bardzo dobry produkt, gdzie już jedno posunięcie pisakiem po skórze funduje nam imitację włosków. Na uwagę zasługuje także końcówka pisaka, która jest w formie delikatnego pędzelka. Flamastry występują w trzech odcieniach, więc każda z nas znajdzie kolor idealny dla siebie. Mój to nr 040 Brow'dly Presents - odcień pośredni, nieco bardziej ciepły od pozostałych, przypominający mleczną czekoladę.


W styczniu ponownie zakochałam się w soczystym błyszczyku Catrice z linii Sense of Simplicity - Orange Obsession. Jest to kolor różano-morelowy, a efekt tzw. "mokrych ust" ładnie odbija światło. Wygląda to po prostu pięknie.


Moim największym odkryciem minionego miesiąca jest pędzelek Zoeva, 234, Luxe Smoky Shader, który kupiłam dołączony jako gratis do magazynu. Uwielbiam takie akcje, gdzie za bezcen można dostać drogi produkt. W tym wypadku to magazyn okazał się dodatkiem do pędzla. Jest to pędzelek, który zaliczyłabym do pędzli idealnych do nakładania cieni na całą powiekę, choć sugestia producenta - że to pędzel do przydymionego oka, również jest trafna. Włosie pędzla jest sprężyste, giętkie, niezwykle miękkie i delikatne. Idealnie wyprofilowane, ułożone w języczek. Ponadto sam elegancki wygląd pędzla sprawia, że używa się go z wielką przyjemnością - przy tym wysoka jakość włosia i idealna długość trzonka. Jestem bardzo zadowolona, że miałam okazję przekonać się na własnej skórze o jego licznych walorach. 


Na samym już końcu muszę wspomnieć o produkcie pielęgnacyjnym, który wręcz uwielbiam. Jest to maseczka złuszczająca Peel-off Rival de Loop. Maseczka ma za zadanie oczyścić skórę do głębi porów przygotowując ją do dalszej pielęgnacji i sprawdza się w tej roli idealnie. Twarz po jej zastosowaniu jest odświeżona, gładka, wręcz miła w dotyku oraz zmatowiona. Maseczka fantastycznie usuwa martwy naskórek. I bardzo podoba mi się, że można ją oderwać z twarzy bez konieczności zmywania wodą. W składzie znajdziemy co prawda alkohol, ale mnie nie podrażnia. Wręcz przeciwnie. Maseczka działa na moją twarz regenerująco. Polecam!


To wszystko na dziś. :-)

Koniecznie dajcie znać, czy używałyście któregoś z powyższych kosmetyków i czy miałyście już styczność z pędzlami Zoevy? Jak się u Was spisują? Ciekawa też jestem, co Wam nowego wpadło do kosmetyczki ostatnio? :-)

Pozdrawiam serdecznie,
Nati Strokosz

---------------------------------------------------------------------------------------

Zapraszam do obserwacji moich social media:






9 komentarzy:

  1. bardzo lubię te flamastry do brwi z catrice
    ZAPRASZAM KLIKNIJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ich nie stosowałam ale zachęcona krótką recenzją chyba się skuszę;)
      muszę tylko obczaić kolory;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się spodobały. Zachęcam do przetestowania :-)

      Usuń
  3. Muszę obczaić ten eyeliner z Essence :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie i daj znać, jak się u Ciebie sprawdza :-)

      Usuń
  4. Katarzyna Katarzyna15 lut 2016, 20:51:00

    Piękna jest ta paletka z pinup girl na wieczku :) ale na moją listę zakupową trafia pisak do brwi z Catrice. Już tyle pozytywnych recenzji czytałam na jego temat, że aż muszę w końcu przekonać się na własnej skórze o jego zaletach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto w ten flamaster zainwestować. Nie będziesz żałować :-)

      Usuń

Uwaga!

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je w komentarzu na blogu pod najnowszym postem lub w komentarzu na Instagramie. Będzie nam łatwiej i przyjemniej przeprowadzić dialog.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :-)

Pozdrawiam serdecznie,
Natalia

Copyright © 2016 Fasonati by Nati Strokosz , Blogger