sobota, 19 listopada 2016

POD LUPĄ: BANIA AGAFII - DZIEGCIOWA MASKA DO TWARZY. OCZYSZCZAJĄCA.


Rosyjskich kosmetyków Banii Agafii byłam ciekawa od bardzo dawna, ale do tej pory nie miałam sposobności, żeby je kupić i przetestować. Dopiero odwiedzając aptekę podczas mojej ostatniej wizyty w Polsce mój wzrok przyciągnęły dobrze mi znane z blogosfery charakterystyczne opakowania. Zaopatrzona w kilka produktów tej marki - TUTAJ pokazywałam Wam, jakie zakupy poczyniłam w ostatnim czasie - rozpoczęłam swoje testy. I w dzisiejszym wpisie znajdziecie słów kilka o jednym z rosyjskich kosmetyków, który szybko i skutecznie podbił moje serducho. A mowa o dziegciowej masce do twarzy Babuszki Agafii. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii na jej temat, to koniecznie zajrzyjcie do dalszej części wpisu.



OD PRODUCENTA:  

Maska dziegciowa głęboko oczyszcza skórę twarzy, otwiera pory i kontroluje pracę gruczołów łojowych. Składniki wchodzące w skład maski, usuwają podrażnienia, przywracając skórze zdrowy i zadbany wygląd.



SKŁAD:  

Aqua, Dicaprylyl Ether, Butirospermum Parkii (Shea Butter), Organic Salvia Officinalis Leaf Extract, Mel, Rapa Salt, Pix Liquida Betula, Kaolin, Glyceryl Stearate, Organic Borago Officinalis Oil, Cetearyl Alcohol, Sorbitane Stearate, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citric Acid.

W składzie znajdziemy: emolienty, masło Shea, organiczny wyciąg z szałwii, miód, sól rapa, dziegieć, glinkę białą, organiczny olej z ogórecznika, emulgator, sub. myjącą (słabsza niż SLES), zagęstnik, zapach, konserwanty, regulator pH.

MOJA OPINIA:  


Opakowanie: Świetne, minimalistyczne i poręczne. W formie miękkiej tubki - saszetki. Ma klasyczną zakrętkę oraz otwór aplikujący odpowiednią ilość produktu. Takie rozwiązanie przypadło mi do gustu, gdyż umożliwia wielokrotne używanie produktu bez konieczności zabezpieczania naciętej saszetki. Nie ma obaw, że coś będzie wypływać i pobrudzi kosmetyczkę. Poza tym bardzo podoba mnie się szata graficzna, która jest spójna dla wszystkich produktów marki. Przywodzi na myśl coś naturalnego.

Zapach:  Specyficzny. W moim odczuciu ani nie brzydki, ani nie piękny. Bardziej neutralny z domieszką ziołowych nut. 

Konsystencja: Dość zbita, gliniasta. W białym kolorze. Można ją przyrównać do postaci gęstej pasty, którą bez trudu można rozprowadzić na skórze. Zmycie jej także nie sprawia większych kłopotów, o ile wspomożemy się gąbeczką. Na twarzy jest leciutka i nie sprawia dyskomfortu.



Aplikacja: Maseczkę nakładam na dobrze oczyszczoną skórę twarzy i pozostawiam ją (tak jak zaleca producent) na 10 minut. I wydaje mnie się, że jest to optymalna długość na trzymanie jej na twarzy. W czasie obecności maski na skórze czuć lekkie ściągnięcie, poza tym nie odnotowałam żadnych innych reakcji typu pieczenie, czy swędzenie. Po 10 minutach zmywam ją ciepłą wodą przy pomocy gąbeczki konjac. Jest to maska trudna do zmycia, bo zasycha jak glinka, więc zmywanie jej samymi dłońmi jest niewygodne i czasochłonne. Za to bez najmniejszych problemów zmywa się z pomocą konjacku, czy gąbeczki Calypso.
Działanie: Maseczka pozostawia skórę przyjemnie gładką, miękką, porządnie oczyszczoną i odświeżoną. Działa ściągająco i napinająco, a jednocześnie nie przesusza skóry. Matowi cerę, zwęża pory, które tym samym stają się mniej widoczne. Poza tym wyrównuje koloryt skóry. Skóra staje się nieco jaśniejsza, bardziej uspokojona. Maseczka zmniejsza niedoskonałości i zaczerwienienia, przyspiesza ich gojenie się. Reguluje na kilka godzin także pracę gruczołów łojowych.

Wydajność: Bardzo dobra. Maskę stosuję dwa razy w tygodniu od prawie trzech tygodni i nie zużyłam nawet połowy opakowania.

Cena i dostępność: Stacjonarnie znajdziecie ją na pewno w aptekach. Swoją maskę kupiłam w Aptece Europanaceum w cenie 6,95 zł za pojemność 100 ml. Jak widzicie, cena jest bardzo przystępna.

Termin przydatności: 12 miesięcy od otwarcia.

PODSUMOWANIE:  

Maseczka dziegciowa Babuszki Agafii zaskoczyła mnie mega pozytywnie. Nie spodziewałam się, że moja skóra jest aż tak zanieczyszczona. Po zastosowaniu kosmetyku zobaczyłam diametralnią zmianę jej kondycji. Nabrała blasku, została pięknie wygładzona i zmatowiona w strefie T. Zaczerwienienia zostały zminimalizowane, podobnie jak inne niedoskonałości. W mojej ocenie jest to najlepsza maseczka jaką kiedykolwiek używałam. Nie dziwię się już, dlaczego tyle osób ją wychwala. I ja dołączyłam do grona jej miłośników. Polecam ją szczególnie osobą z cerą mieszaną, tłustą i problematyczną.

Znacie tę maskę Banii Agafii? Stosowałyście już jakieś rosyjskie kosmetyki? Jeśli tak, to co jeszcze możecie mi polecić? 😊

Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach społecznościowych: 


Buziaki 😘, 
Nati 

18 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Warto spróbować, bo nie są wcale drogie 😊

      Usuń
  2. Mam ją, ale jakoś cięzko mi idzie z systematycznością :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam ten problem z maseczkami, ale staram się wprowadzić nawyk ich regularnego stosowania 😊

      Usuń
  3. Jest to moja ulubiona maska od Babuszki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam już wszystkie maski z Banii Agafii. Najlepsze z nich to ta, z mlekiem łosia i witaminowa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych dwóch pozostałych, o których wspominasz, nie miałam jeszcze okazji stosować. 😊

      Usuń
  5. Bardzo lubię tą maseczkę! Pięknie pachnie, fajnie oczyszcza i sprawia,że cera jest gładka i mięciutka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jesteś z niej zadowolona.😊

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Zapach nie powala, ale jest znośny 😉

      Usuń
  7. Chyba wypróbuję, jakoś do tej pory nie było mi po drodze z tą marką, ale muszę to nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto kochana. Sama jestem mega pozytywnie zaskoczona kosmetykami tej marki 😉

      Usuń

Uwaga!

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je w komentarzu na blogu pod najnowszym postem lub w komentarzu na Instagramie. Będzie nam łatwiej i przyjemniej przeprowadzić dialog.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :-)

Pozdrawiam serdecznie,
Natalia

Copyright © 2016 Fasonati by Nati Strokosz , Blogger